środa, 4 lipca 2012

Recenzja: Sankarea

To wakacje! Czas pełen krótkich, aczkolwiek żarliwych miłości, luzu i zabawy. I przede wszystkim nieograniczonego czasu na oglądanie Anime, czytanie Mangi oraz wycieczek na Konwenty! NARESZCIE!!! Ale, jeżeli zabraknie wam już tytułów obowiązkowych i chcecie usiąść i oglądnąć coś lekkiego, przyjemnego, to zapraszam, aby zapoznać się z tym tytułem.

Mamoooo! Bo Stasiu zjada mi mózg...
Sankarea Tematyką odnosi się do popularnego ostatnio tematu w Japonii. Czyli Zombie. Kiedy pierwszy raz usłyszałem o tym tytule byłem trochę zmieszany. W końcu - Romans, Zombie. Nie wyobrażałem sobie, jak można zawrzeć dwa tak odległe od siebie gatunki, ale jak się okazało, jednak się da! I to nawet z niezłym skutkiem!

The Walking Dead
O dziwo, nie przedstawiono nam historii, gdzie świat został ogarnięty przez zombie, po jakimś nieudanym eksperymencie biologicznym, którego skutkiem są ulice zapełnione przez nieumarłych, oraz czasami ludźmi, rozpaczliwie walczącymi o kawałek chleba i zdatną do picia wodę. Akcja Anime dzieje się w czasach aktualnych, gdzie ludzie nawet nie wiedzą, że coś takiego jak "Zombie" istnieje. To sprawia jeszcze więcej anormalności tego tytułu.

Fryzura NekoMimi
Głównym bohaterem Sankarea jest Furuya Chihiro, syn mnicha malutkiej świątyni. Chihiro jest maniakiem Zombie. Zna dosłownie każdy film o Nieumarłych, szafę ma zapełnioną różnymi gadżetami 
tj.: plastikowe, rozkładające się głowy Zombie, czy ryczące skarbonki.
Co tu więcej mówić. Po prostu lubi swoje hobby i oddaje się mu praktycznie całkowicie. Jedynym odstępstwem od normy jest jego marzenie. Furuya marzy o tym, aby kiedyś spotkać, słodką dziewczynę-zombie i ułożyć sobie z nią życie... Niewykonalne?

Rozkładająca się miłość
Pewnego dnia, główny bohater znalazł pewną książkę, w której było opisane "Jak wskrzesić Zmarłego". Prawie cały przepis dało się odczytać, oprócz jednego składnika, którym był jakiś trujący kwiat. Na (nie)szczęście niedawno został przejechany ukochany kotek rodziny Furuya - Baabu, więc nasz miłośnik zombie miał okazję testować stworzone preparaty. Robił to w opuszczonym budynku, przychodząc tam praktycznie codziennie, próbując coraz to nowych preparatów. Pewnego dnia, dostrzega dziewczynę, która upada w rozpaczy na kolana i wykrzykuje z całej siły swoje bóle do Studnii. Jej imie to Rea Sanka (khem, khem... tytuł~).
Spoiler (czytasz na własną odpowiedzialność)
Za którymś razem zauważa ona Chihiro, zaraz po wykrzyczeniu dosyć krępującego sekretu o swojej rodzinie. Tak spotkali się po raz pierwszy. Sanka postanowiła pomagać w dziwnych rytuałach wskrzeszenia Baabu. Niestety przeszła przez wiele trudności w domu i kolejnych ciężkich sytuacji, przez co wypiła miksturę, którą wcześniej użyli do wskrzeszenia (bezskutecznie). Obudziła się jak gdyby nigdy nic, na następny dzień. Kiedy zauważyła żywego Baabu(!) Podążyła za nim, a za nią Ojciec... Niestety po spotkaniu ojca podczas pościgu kota, spadła z klifu i umarła.... Koniec Anime.... CZEKAJ!!! ONA ŻYJE!!! Albo nie żyje?

Wątki i Kreska
Kreska lekka i przyjemna oddaje klimat całego Anime, które jest utrzymany w spokojnym klimacie, ale również potrafi oddać trudne poważne problemy, z którymi borykają się główni bohaterowie. Mamy tu niestety ich dosyć dużo: Pedofilia, nieodwzajemnione miłości, nadużywanie władzy. Można by dalej wymieniać, ale po co... skoro niestety wiele z tych wątków nie zostało nawet zakończone. To jest jeden ogromny minus dotyczący tego Anime. Zostało otworzone dużo wątków, które nie zostały zamknięte. Czasami zastanawiałem się, na co porywają się twórcy mając do dyspozycji tylko 12 Odcinków przy Airingu.

Opening
Po prostu uwielbiam tą piosenkę, i będę uwielbiał już zawszę!
 Jest on świetnym wprowadzeniem do Anime, które po prostu jest jednym krótkim zabijaczem czasu, który może nie zapadnie nam na zawsze w pamięć, ale myślę, że będziemy go wspominać dosyć ciepło, kiedy ktoś przypomni nam tytuł : "Sankarea"

Plusy:
+Lekkie i Przyjemne Anime
+Kreska
+Opening
+Postacie

Minusy:
-Trochę... Nierealne
-Brak zakończenia niektórych wątków

Podsumowanie:
Polecam to Anime wszystkim, którzy chcą odpocząć na chwilę od komedii rozrywających brzuch i przeponę od środka, oraz Shonenów, które napięciem sięgają zenitu. To po prostu lekki, spokojny romans. Postacie przyciągają do siebie. Niestety minusem jest jak już wcześniej wspominałem niedokończenie niektórych wątków. To Anime jest dobre... Ale nie na tyle, aby przebić się przez konkurencję i bardzo wymagających widzów, którzy w większości mają zupełny inny smak gatunku.
Moja ocena 7,5/10. 


środa, 27 czerwca 2012

Recenzja: Ghost Hunt

Wakacje już za dwa dni. W sumie jedyną rzeczą która została w szkole do roboty to obijanie się i myślenie o wakacyjnych podbojach. A skoro nie ma już nic do roboty pozostaje w końcu wrócić do częstego pisania na szafie. A skoro już wracam, to chociaż z czymś dobrym. Naprawdę dobrym.

Dobry horror nie jest zły

Uwielbiam japońskie horrory. Nie dlatego że lubię oglądać lejącą się krew czy screamery wychodzące z telewizora, tylko dlatego że niekiedy faktycznie chcą pokazać nam intrygującą historię, nie wspomnę już o klimacie towarzyszącym wycieczkom do małych wiosek znanych ze King'owskich opowieści jak "It", więc nic dziwnego że napaliłem się na znany już w otakowych gronach horror "Another" który zresztą okazał się nieciekawy i pozbawiony wielu ciekawych schematów za które tak lubimy te małe miasteczka z tajemnicą. Nie dziwota że po takiej porażce postanowiłem przez jakiś czas odpocząć od animowanych horrorów. Po odsapnięciu od nich zabrałem się do oglądania Ghost Hunt. I naprawdę żałuję że zwątpiłem.

Następca Shiki?
Od początku do końca to anime stara się pokazać ciekawą historię. Nie idzie na łatwiznę pokazując kilku nastolatków z zepsutą w lesie ciężarówką. Stara się wydusić z prostego pomysłu tak dużo ile tylko się da. Ogółem pomysł jest całkiem prosty. Jest sobie licealistka wrobiona w łapanie duchów. Koniec. Gdyby przekazać historię w ręce zagranicznego "szpeczialiszty" to zapewne zrobiłby z tego jeden wielki straszak. Ale dzięki bogu studio robi coś zupełnie innego. Twórcy faktycznie starają się pokazać co potrafią, rozwijając historię jak tylko się da.

Troszkę o tym dlaczego jest takie a nie inne.
Po pierwsze - muzyka i sekwencje otwierające oraz kończące. Muzyka jest ambitna i wpadająca w ucho, idealnie dopasowujące się do odpowiednich scen tworząc wiarygodny nastrój. Opening i ending nie pokazują nam dynamicznych fragmentów tylko psychodeliczne sekwencje wywołujące niepokój który idealnie pasuje do dalszych odcinków. Historia rozwija się powoli i udowadnia że nie każde zakończenie musi kończyć się śmiercią czy rozłąką. Postacie są różnorodne i ciekawe, a każda z nich ma swoją osobowość i historię do opowiedzenia. Mamy tutaj katolickiego księdza z zagranicy, który średnio radzi sobie z językiem Japońskim, tajemniczą kobietę mnich, o której przeszłości ledwo coś wiemy, Medium która zachowuje się jakby nigdy nie zaznała codzienności, Sierotę o ukrytych zdolnościach, Mnicha który zachowuje się dla głównej bohaterki jak ojciec oraz dwójkę tajemniczych młodzieńców bez emocji. Od wyboru do koloru.
   Grafika też nie woła o pomstę do nieba, powiedziałbym że jest wręcz piękna, ale wielu zaraz rzucałoby się na mnie że nie pasuje do horroru i takie tam, sranie w banie. Modele postaci są ciekawe, wpadek w anatomii ledwo doświadczymy, a potwory czy martwi ludzie przedstawieni są należycie. Ciekawie prezentuję się też szczegółowe lokacje pasujące do mrocznej atmosfery. Żyć nie umierać.

Plusy:
- Postacie
- Grafika

- Muzyka
- Klimat
- Sekwencja otwierająca i kończąca
- Ciekawa historia
- Dbałość o szczegóły
- zabawa w sherlocka
- Chodząca encyklopedia zjawisk paranormalnych


Minsuy:
- Grafika (dla niektórych)
- Wątki komediowe

- Wątki romantyczne
- Głupota Mai (głównej bohaterki)
- Zakończenie

- Niektóre wątki fabularne

Ocena końcowa: Niewiele anime potrafi pokazać taką klasę. I dla fanów "Another", i dla fanów horroru, i dla fanów dobrej historii, to anime powinno być ostoją. Ostateczna ocena to zasłużone 8,5/10.




sobota, 16 czerwca 2012

NOWY DZIAŁ

mamy już fanficki, SzafaTV i oczywiście samą szafę
ale dzisiaj startuje coś o co prosiło mnie już kilka osób
Startuje kącik gracza (Między stroną główną a szafaTV na górze, pod logiem)
którego sercem i rozumem jest Filip "Szczypior" Maciejewski
którego stali bywalcy już doskonale znają :)
Odwiedzajcie drodzy moi :)

sobota, 9 czerwca 2012

Bonusy 100 Like'ów: Rysunek od Waldios'a

Mały rysunek wykonany w Photoshopie przez Waldios'a
Prawa autorskie tła należą do Hasbro i serialu My Little Pony Frendship Is Magic.

czwartek, 7 czerwca 2012

Mamy 100 like :)

Moi drodzy :) Dziękuję wam za wszystko. Mamy już 100 lajków. Czekaliśmy na tę chwilę dokładnie 215 dni, godzinę i 24 minuty :) Wszystko dzięki wam :) Nie wiem co napisać gdyż dopiero co wstałem ale dzisiaj obserwujcie stronę dokładnie bo zamierzam dodać wiele bonusów i bonusików :)

sobota, 2 czerwca 2012

WAŻNE

Dzisiaj poległ numer gadu gadu 24177765
W sprawach rekrutacji i innych prosimy pisać na 40025848

wtorek, 22 maja 2012

Nabór nr. 4 (chyba) + Ogłoszenia parafialne numer 100000

Yo. Dzisiaj po raz kolejny poszukujemy osób chętnych do pisania w szafie :) Szukamy osób chętnych do:
A) nagrywania swoich filmików do szafaTV. Możesz gotować japońskie przepisy, omawiać gadżety, robić poradniki cosplayowe,  czy po prostu nagrywać swoje wideorecenzje :)
B) fanfikowania :) Na razie wszystko zostaje na głowie Access bo tylko ona jest pełnoprawnym fanfickerem :D Weźcie jej pomóżcie co?
C) Pisania recenzji. Tak, zupełnie normalnie, jak każdy tutaj :)
D) Nagrywania filmików z konwentów

Liczymy na was kochani ^u^

A na koniec małe info:
1. Trwają już prace nad powtórną recenzją KakuRenBo tym razem w wersji wideo :)
2. Zmieniono już logo i licznik na wakacyjne D: Nie mogłem się powstrzymać
3. Razem z Waldiosem myślimy nad prowadzeniem recenzji w takowym stylu: Obydwoje oglądamy anime, siadamy przed komputerem bez przygotowania i po prostu dyskutujemy nad tym co obejrzeliśmy starając się pokazać swój punkt widzenia. Co wy na to? :)

Konwentowo - Magnificon eXpo

PRZEPRASZAMY ZA PROBLEMY Z ODTWARZACZEM. ABY OBEJRZEĆ FILMIK "Konwentowo: Magnificon eXpo by Waldios" PRZEJDŹ TUTAJ

poniedziałek, 7 maja 2012

Recenzja: Uta no Prince-sama: Maji Love 1000%


Harem, czyli to czego najbardziej nienawidzę.

Boys, Boys, Boys
Haruka Nanami idzie na egzamin do dość znanej szkoły muzycznej. Niestety, dziewuszka spóźnia się i ochroniarze nie chcą jej wpuścić. Przybywa piękny i sławny Ren, uczeń tej szkoły, i każe wpuścić bohaterkę. Co tu więcej mówić... Otoczona facetami dostaje się do akademii. Poznaje tam sześciu chłopców, którzy oczywiście będą skakać wokół niej. Oprócz jednego, Ichinose Tokiya. Jest bardzo podobny do ukochanego piosenkarza Nanami. W akademii, bohaterka musi wybrać kogoś, kto będzie śpiewał napisane przez nią piosenki, ponieważ jest kompozytorem. Istnieje tylko jedna zasada. Osoby w parze nie mogą się w sobie zakochać. Właściwie nie wiem po co to.

Wady
Oj, dużo tego...
Po pierwsze: oczy bohaterki miałam ochotę wydłubać, chociaż są pikselowe. Nie podobają mi się. I to bardzo. Jej głupoty nie komentuję, to harem przecież. Odpuszczę sobie.
Po drugie: nienawidzę plejboyów. W Rena miałam ochotę rzucić pilotem, ale pomyślałam, że jednak szkoda monitora na takiego kogoś.
Po trzecie: zauważyłam kilka razy, że odgłosy, np. gdy ktoś szedł były jakieś super-nienaturalne, jakby na siłę wciśnięte, a na korytarzu, dajmy na to, w ogóle żadnych dźwięków. Na dworze tak samo.
Po czwarte: oklepana fabuła. Wszystko przewidywalne. Jak ja nie lubię haremów.
Po piąte: Dlaczego na tanuki jest tylko 6/10 za muzykę? Ending "Maji Love 1000%" jest genialny. Aż na telefonie go mam. To chyba nie powinno tu być.
Po szóste: pomieszanie scen głupkowatych, w których kreska jest uproszczona, przeważnie na początku serii, a później dramatyczne momenty, łzy w deszczu, wcale nie romantyczne.
Po siódme: już na początku jest spoiler co do końca. Chociaż i tak każdy się domyśla, ale tak być nie powinno.
Po ósme: dlaczego Syo maluje paznokcie i jest taki no, wiecie? Lepiej bez moich wyrzutów.
Po dziewiąte: są tylko trzy zalety.

Zalety
Pierwsza: bishouneni. Nigdy nie zmienię zdania co do nich. Ślinotok. Tylko Masato Hijirikawa jest trochę taki brzydszy, ale ma urodziny w tym samym dniu jak ja, w dość nie typową datę (29 grudnia) więc jakoś też go kocham. Wychodzi na to, że tylko Rena nie lubię.
Druga: ending, to już mówiłam, właściwie. (nie mogę jakoś lepszego znaleźć)
Trzecia: taaaaaniec. W którymś odcinku faceci tańczyli. Awwww~!

Nie wiem, co jest ze mną, ale jak tylko widzę jakieś amv, słyszę ending, jakiś fan art mam ochotę krzyczeć "To jest świetne!". Może jakaś hipnoza? Haremy tak mają.

Moja ocena: 5/10
Spodziewałam się więcej po studiu A-1 Pictures (Anohana, Ao no Exorcist, Kuroshitsuji, Fairy tail).